|
Griselda Siciliani: Nie musiałam pukać do drzwi
Tylko
w ciągu jednego roku dostała angaż w dwóch serialach, Sin Codigo i
Jesteś moim życiem. Pracuje także z Florencią Peńą w Sweet Charity. A
Tinelli wybrał ją, by zagrała główną rolę w Patito feo
Jest jak wir powietrza. To porównaniem idealnie pasuje do warsztatu
Griseldy Siciliani, tancerki wychowanej w Villa Luro, która nigdy
poważnie nie myślała o karierze w telewizji. Choć wystarczył jej rok,
by stworzyć na ekranie to, o czym inni marzą przez dekady. Od chwili
debiutu nie zwalnia tępa: jej pierwsza rola, głupiutkiej sekretarki
Adriana Suara w Sin Codigo przyniosła jej bardzo szybko nagrodę Clarin
i statuetkę Martina Fierro za objawienie roku. Po tym, jak w Jesteś moim
życiem zagrała Debi, zwariowaną kuzynkę Martina Quesady granego przez
Facundo Aranę, otrzymała główną rolę w Patito feo, nowym serialu
młodzieżowym wyprodukowanym przez Canal 13, gdzie zagra u boku Juana
Darthesa.
-
Będziesz nową Florencią? (jej rola w Sin codigo – przyp. red.)
Nie! To jest dobre porównanie, ale historia jest zupełnie inna.
Griselda (28) potrafi wcielać się w wiele kobiet. Gdy wybiera kostiumy
staje się na pewien czas Debi, zwiarowaną dziewczyną, w którą obecnie
się wciela. W mgnieniu oka zmienia się i promieniuje tą samą
zmysłowością, którą kiedyś prezentowała na okładce Playboya. Ma jedną
charakterystyczną cechę: radość.
“Jestem dość pogodną kobietą. Mam wiele energii i humorystycznej
wyobraźni.” Tak określa samą siebie i zaczyna swoją zwariowaną
historię. „Od dziecka zawsze taka byłam. Jednocześnie spokojna i
energiczna. Mam piątkę rodzeństwa i przypominam sobie, że razem z
moimi siostrami bawiłyśmy się np. w informacje telewizyjne. Ja byłam
Cris Morena i siedziałam w windzie.”, śmieje się dziewczyna urodzona w
Caballito (dzielnica Buenos Aires – przyp. red.), która w wieku ośmiu
lat zakochała się w tańcu a mając dziesięć lat wstąpiła do elitarnej
państwowej Szkoły Tańca i oddała się swoim marzeniom związanym z
teatrem i tańcem.
Jej Debi to tysiące kolorów. Raz jest odrzuconą dziewczynką a kiedy
zechce potrafi być femme fatale. Nieświadoma niczego, roztrzepana,
uzależniona od zakupów i mężczyzn, ociera się wiecznie o jakiś absurd.
I zawsze wychodzi z tego obronną ręką. „Wydaje mi się, że czasem
wszyscy mamy w jakimś momencie chwile oświecenia. Ona nie ma
podwójnych uczuć. Jest osobą, która żyje w szczęściu, ponieważ nie
przejmuje się niczym. Nie przejmuje się codziennością. Choćby tym jak
zrobić herbatę. Jest zuchwała, śmiała. Dzięki temu jest
podekscytowana, ale zawsze pozostaje naiwna. Mogłaby przejść się ulicą
i nie zdawać sobie sprawy, że ktoś chciałby jej coś zrobić!
Powiedziałaby: Cześć, co się dzieje? Uwielbiam ją jako postać. Nie
mogłaby zmienić się w naukowca, ale w policjantkę albo transwestytę
tak. Drążyłam i drążyłam w niej tyle, że już wiem jak by w jakiej
sytuacji zareagowała. Wiem już o niej wszystko”, wyjaśnia żarliwie.
-
Twój przypadek był jak marzenie dziecka, które chciałoby znaleźć się
któregoś dnia w telewizji? Było to dla ciebie niespodzianką?
Tak, bo nie mus iałam pukać do drzwi. Ale czuję, że wysiłek jaki
włożyłam w to, co robię przez te wszystkie lata został zauważony. Po
Tan modistas (z jej własnymi tekstami i choreografią), rozpoznał mnie
na castingu do Revista nacional Manuel Gonzalez Gil (współprodukcja
Adriana Suara). W ten sposób dostrzegł mnie Adrian i zaproponował
rolę.
-
Co ci powiedział?
Zapytał, czy chciałabym zagrać dla Pol-ki. Powiedziałam, że nie.
Wydaje mi się, że nie chciałam wtedy pracować w telewizji. Więc,
zapytał czy chciałabym spróbować, a ja odparłam, że to zależy, co
miałoby to być. Opowiedział, iż przygotowuje telekomedię, która będzie
mieć postać idealnie do mnie pasującą. Nie zaskoczył mnie tym. Jeszcze
cieszyłam się pochlebnymi recenzjami w prasie. Przypominam sobie, że
na premierę spektaklu przyszedł Enrique Pinti, by mi pogratulować i
powiedzieć jesteś cudowna. A zagrałam w nim tylko małą rolę! Wydaje mi
się, że bardziej się bałam tej radości, którą sprawiłaby mi praca w
telewizji. Nie wiedziałam, czy nadszedł już mój czas.
-
Co myślałaś o telewizji zanim się w niej znalazłaś?
Bardzo lubię oglądać telewizję. Uwielbiałam, ale nie myślałam o tym,
by tam pracować. Widziałam się jako aktorkę w teatrze albo na scenie
tańcząc. Nie jestem typem telewizyjnym. Pochodzę z innych stron i mam
szczęście, że robię rzeczy tak dobrej jakości. Ale gdy wracam do domu,
nie czuję się jak jej pracownik, szanuję ją. Od niedawna zaczynam
przyzwyczajać się do bycia aktorką telewizyjną. Bo mimo że uczyłam się
aktorstwa, nigdy o tym nie marzyłam. Dlatego zdecydowałam się na
taniec, choć wszyscy mówili mi nie bądź głupia, jesteś aktorką. Mimo
to jednak nadal bardziej czuję się tancerką.
- Jakie jest Patito feo?
To komedia. Moja postać nazywa się Carmen,
dziewczyna, która urodziła córkę w wieku 18 lat. Swojego ówczesnego
chłopaka zostawiła, nie mówiąc nic o dziecku. Jest trochę
melancholijna, uparta ale z niesamowitą energią życiową. Moją córkę
będzie grała Laura Esquivel, dziewczynka, która zabłysneła w Showmatch,
a moim mężczyzną zostanie Juan Darthes.
-
Co sprawia, że chcesz pracować dla młodej widowni?
Nie zaproponowali mi tej roli ze względu na to, lecz na fakt, iż jest
to komedia. Pracowałam już wiele razy w przedstawieniach dla dzieci w
teatrze z Hugo Midónem, który specjalizuje się w bardzo ciekawym
teatrze dziecięcym.
Pochodzi z rodziny, w której rodzice i rodzeństwo mają doktoraty w
różnych dziedzinach („też się o to starałam, ale nie dałam rady”).
Uniezależniła się w wieku 18 lat, ale po jakimś czasie wróciła, bo
„nie dała rady płacić za czynsz”. Później związała się na osiem lat z
muzykiem Mariano Morują, przez sześć mieszkali razem. Teraz jest sama
(„Jestem sama”, mówi głosem Debi) i uczęszcza na terapię . „Nie
chodziłam do psychoanalityka aż do teraz. Myślę, że to dobry sposób na
to, by nie oddalić się od tego co było i od tego co jest. Staram się
zrozumieć kim jestem i próbuję się przez to zmienić. Pracuję nad
cierpliwością, która nie jest moją mocną stroną, ponieważ chcę.
Dlaczego jestem sama? Ciężko to na szybko zanalizować. Będąc z kimś
tyle lat zaczynasz o nim myśleć jak o własnej rodzinie”, mówi ze
złością, która najpierw rysuje się na jej twarzy. Potem zaczyna znów
się uśmiechać, jak Debi, Flor i Griselda. Jak te wszystkie postaci,
które zagrała |