Sos mi vida
Najnowsze wiadomości
Sinopsis
Streszczenia odcinków
Facundo Arana
Natalia Oreiro
W pozostałych rolach
Obsada realizatorska
Ciekawostki
Artykuły i wywiady
 
Multimedia
Galeria zdjęć
Videogaleria
Muzyka
Extra
 
Inne
Forum
Chat
Księga gości
Subskrypcja
Kontakt
 
     
 

Griselda Siciliani: Nie musiałam pukać do drzwi

Tylko w ciągu jednego roku dostała angaż w dwóch serialach, Sin Codigo i Jesteś moim życiem. Pracuje także z Florencią Peńą w Sweet Charity. A Tinelli wybrał ją, by zagrała główną rolę w Patito feo

Jest jak wir powietrza. To porównaniem idealnie pasuje do warsztatu Griseldy Siciliani, tancerki wychowanej w Villa Luro, która nigdy poważnie nie myślała o karierze w telewizji. Choć wystarczył jej rok, by stworzyć na ekranie to, o czym inni marzą przez dekady. Od chwili debiutu nie zwalnia tępa: jej pierwsza rola, głupiutkiej sekretarki Adriana Suara w Sin Codigo przyniosła jej bardzo szybko nagrodę Clarin i statuetkę Martina Fierro za objawienie roku. Po tym, jak w Jesteś moim życiem zagrała Debi, zwariowaną kuzynkę Martina Quesady granego przez Facundo Aranę, otrzymała główną rolę w Patito feo, nowym serialu młodzieżowym wyprodukowanym przez Canal 13, gdzie zagra u boku Juana Darthesa.

- Będziesz nową Florencią? (jej rola w Sin codigo – przyp. red.)
Nie! To jest dobre porównanie, ale historia jest zupełnie inna.

Griselda (28) potrafi wcielać się w wiele kobiet. Gdy wybiera kostiumy staje się na pewien czas Debi, zwiarowaną dziewczyną, w którą obecnie się wciela. W mgnieniu oka zmienia się i promieniuje tą samą zmysłowością, którą kiedyś prezentowała na okładce Playboya. Ma jedną charakterystyczną cechę: radość.

“Jestem dość pogodną kobietą. Mam wiele energii i humorystycznej wyobraźni.” Tak określa samą siebie i zaczyna swoją zwariowaną historię. „Od dziecka zawsze taka byłam. Jednocześnie spokojna i energiczna. Mam piątkę rodzeństwa i przypominam sobie, że razem z moimi siostrami bawiłyśmy się np. w informacje telewizyjne. Ja byłam Cris Morena i siedziałam w windzie.”, śmieje się dziewczyna urodzona w Caballito (dzielnica Buenos Aires – przyp. red.), która w wieku ośmiu lat zakochała się w tańcu a mając dziesięć lat wstąpiła do elitarnej państwowej Szkoły Tańca i oddała się swoim marzeniom związanym z teatrem i tańcem.

Jej Debi to tysiące kolorów. Raz jest odrzuconą dziewczynką a kiedy zechce potrafi być femme fatale. Nieświadoma niczego, roztrzepana, uzależniona od zakupów i mężczyzn, ociera się wiecznie o jakiś absurd. I zawsze wychodzi z tego obronną ręką. „Wydaje mi się, że czasem wszyscy mamy w jakimś momencie chwile oświecenia. Ona nie ma podwójnych uczuć. Jest osobą, która żyje w szczęściu, ponieważ nie przejmuje się niczym. Nie przejmuje się codziennością. Choćby tym jak zrobić herbatę. Jest zuchwała, śmiała. Dzięki temu jest podekscytowana, ale zawsze pozostaje naiwna. Mogłaby przejść się ulicą i nie zdawać sobie sprawy, że ktoś chciałby jej coś zrobić! Powiedziałaby: Cześć, co się dzieje? Uwielbiam ją jako postać. Nie mogłaby zmienić się w naukowca, ale w policjantkę albo transwestytę tak. Drążyłam i drążyłam w niej tyle, że już wiem jak by w jakiej sytuacji zareagowała. Wiem już o niej wszystko”, wyjaśnia żarliwie.

- Twój przypadek był jak marzenie dziecka, które chciałoby znaleźć się któregoś dnia w telewizji? Było to dla ciebie niespodzianką?
Tak, bo nie musiałam pukać do drzwi. Ale czuję, że wysiłek jaki włożyłam w to, co robię przez te wszystkie lata został zauważony. Po Tan modistas (z jej własnymi tekstami i choreografią), rozpoznał mnie na castingu do Revista nacional Manuel Gonzalez Gil (współprodukcja Adriana Suara). W ten sposób dostrzegł mnie Adrian i zaproponował rolę.

- Co ci powiedział?
Zapytał, czy chciałabym zagrać dla Pol-ki. Powiedziałam, że nie. Wydaje mi się, że nie chciałam wtedy pracować w telewizji. Więc, zapytał czy chciałabym spróbować, a ja odparłam, że to zależy, co miałoby to być. Opowiedział, iż przygotowuje telekomedię, która będzie mieć postać idealnie do mnie pasującą. Nie zaskoczył mnie tym. Jeszcze cieszyłam się pochlebnymi recenzjami w prasie. Przypominam sobie, że na premierę spektaklu przyszedł Enrique Pinti, by mi pogratulować i powiedzieć jesteś cudowna. A zagrałam w nim tylko małą rolę! Wydaje mi się, że bardziej się bałam tej radości, którą sprawiłaby mi praca w telewizji. Nie wiedziałam, czy nadszedł już mój czas.

- Co myślałaś o telewizji zanim się w niej znalazłaś?
Bardzo lubię oglądać telewizję. Uwielbiałam, ale nie myślałam o tym, by tam pracować. Widziałam się jako aktorkę w teatrze albo na scenie tańcząc. Nie jestem typem telewizyjnym. Pochodzę z innych stron i mam szczęście, że robię rzeczy tak dobrej jakości. Ale gdy wracam do domu, nie czuję się jak jej pracownik, szanuję ją. Od niedawna zaczynam przyzwyczajać się do bycia aktorką telewizyjną. Bo mimo że uczyłam się aktorstwa, nigdy o tym nie marzyłam. Dlatego zdecydowałam się na taniec, choć wszyscy mówili mi nie bądź głupia, jesteś aktorką. Mimo to jednak nadal bardziej czuję się tancerką.

- Jakie jest Patito feo?
To komedia. Moja postać nazywa się Carmen, dziewczyna, która urodziła córkę w wieku 18 lat. Swojego ówczesnego chłopaka zostawiła, nie mówiąc nic o dziecku. Jest trochę melancholijna, uparta ale z niesamowitą energią życiową. Moją córkę będzie grała Laura Esquivel, dziewczynka, która zabłysneła w Showmatch, a moim mężczyzną zostanie Juan Darthes.

- Co sprawia, że chcesz pracować dla młodej widowni?
Nie zaproponowali mi tej roli ze względu na to, lecz na fakt, iż jest to komedia. Pracowałam już wiele razy w przedstawieniach dla dzieci w teatrze z Hugo Midónem, który specjalizuje się w bardzo ciekawym teatrze dziecięcym.

Pochodzi z rodziny, w której rodzice i rodzeństwo mają doktoraty w różnych dziedzinach („też się o to starałam, ale nie dałam rady”). Uniezależniła się w wieku 18 lat, ale po jakimś czasie wróciła, bo „nie dała rady płacić za czynsz”. Później związała się na osiem lat z muzykiem Mariano Morują, przez sześć mieszkali razem. Teraz jest sama („Jestem sama”, mówi głosem Debi) i uczęszcza na terapię . „Nie chodziłam do psychoanalityka aż do teraz. Myślę, że to dobry sposób na to, by nie oddalić się od tego co było i od tego co jest. Staram się zrozumieć kim jestem i próbuję się przez to zmienić. Pracuję nad cierpliwością, która nie jest moją mocną stroną, ponieważ chcę. Dlaczego jestem sama? Ciężko to na szybko zanalizować. Będąc z kimś tyle lat zaczynasz o nim myśleć jak o własnej rodzinie”, mówi ze złością, która najpierw rysuje się na jej twarzy. Potem zaczyna znów się uśmiechać, jak Debi, Flor i Griselda. Jak te wszystkie postaci, które zagrała

 

 
 

© 2006 - 2007 Copyright by
Robik